Strona główna Artykuły Nauka Elektryczna Natura Wszechświata – Cz. 2
Elektryczna Natura Wszechświata – Cz. 2

Elektryczna Natura Wszechświata – Cz. 2

0
0

W poprzednim artykule prześledziliśmy nieco historii, co dało nam orientacyjne pojęcie o tym skąd wzięła się koncepcja Elektrycznego wszechświata oraz kto wpłynął na kształtowanie się wiedzy na temat tej gałęzi nauki. Tym razem postaram się pokazać w którym miejscu gałąź ta zaczęła kolidować z obecnie dominującą teorią, oraz dostarczać nam lepszego i spójniejszego wyjaśnienia dla zjawisk zachodzących w przestrzeni kosmicznej. Zacznijmy od podsumowania obecnie przyjętej teorii.

Ojcami teorii grawitacyjnej byli Izaak Newton oraz Johannes Kepler. To ich badania, prowadzone w XVII – XVIII w dały podstawę twierdzeniom rozwijanym następnie przez dziesiątki naukowców. Te skostniałe już koncepcje doprowadziły do wytworzenia się ogólnego przekonania, że grawitacja jest główną siłą spajającą wszechświat.

Pierwszą pracą na ten temat była publikacja Newtona z 1687r, która po raz pierwszy powiązała ruchy planet z prawem grawitacji. Opracowania te stały się dla ówczesnego świata nauki podstawą do twierdzenia, że ta sama siła oddziałuje nie tylko na nasz układ słoneczny, lecz również na cały wszechświat kierując ruchem wszystkich widzianych ciał niebieskich. Na przestrzeni ponad 300 lat badania oparte na tej obserwacji, pozwoliły człowiekowi zrozumieć zachodzące w naszym najbliższym sąsiedztwie zdarzenia astronomiczne, zbadać najbliższe ciała niebieskie oddalone od naszej planety, a także określić to w jaki sposób mogą zachodzić pomiędzy nimi korelacje. To czego jednak w tamtych czasach nie wiedziano i nie rozumiano, miało stać się przedmiotem szeroko zakrojonych badań dopiero dwa wieki później. Siłami o których mowa były elektromagnetyzm, związana z nim elektryczność oraz jej manifestacja zwana plazmą.

Dobrze nam znani badacze, Allesandro Volta (1745-1827), André Ampère (1775-1836), Michael Faraday (1791-1867), Joseph Henry (1797-1878) i James Clerk Maxwell (1831-1879) na przełomie XVIII i XIX w, rozpoczęli empiryczne badanie tajemnic rządzących magnetyzmem, zjawiskami elektromagnetycznymi oraz opracowali użyteczne równania, które je opisują. Tym samym kładąc podwaliny pod technologicznie zaawansowany świat XXI wieku jaki dziś otacza nas na każdym kroku.

Jak szybko możemy się zorientować, niemalże natychmiast po opracowaniu i spopularyzowaniu pierwszych praw opisujących elektryczność, pojawiają się obserwacje Birkelanda (1867-1917), Hannesa Alfvéna (1908-1995) Ralph Juergens (1924-1979) oraz szeregu innych naukowców, które ujawniają istnienie tej siły w przestrzeni kosmicznej. Zbadana zostaje plazma oraz jej właściwości. Widzimy więc, że owe pojęcia, mają zaledwie 100 lat oraz, że przez większość tego czasu są dopiero w stadium prenatalnym.

Jednak czasy w których nauka o elektryczności dopiero „raczkuje”, obfitują jednak w setki astronomicznych opracowań, eksperymentów oraz obserwacji zjawisk planetarnych i galaktycznych. Natomiast narastające nieścisłości i braki w tych teoriach tłumaczone są pojęciami ciemnej materii, ciemnej energii czy też obserwacji rozszerzającego się wszechświata.

Jednak dlaczego w ogóle należy poddać te pojęcia krytyce? Czy nie znaleziono dowodów na poparcie owych teorii? Żeby to zrozumieć musimy zadać sobie pytanie czym są wyżej przytoczone pojęcia, skąd się wzięły i dlaczego właściwie miały by być błędne. Przecież skoro nauka uparcie się nimi posługuje to na pewno ma jakieś podstawy.

Pierwszy problem z teorią grawitacji pojawił się już w 1933 roku czyli około pół wieku po zdefiniowaniu pierwszych wzorów opisujących elektryczność. To właśnie wtedy znany Astronom Fritz Zwicky policzył stosunek masy do światła 8 galaktyk w gromadzie Komy i zdał sobie sprawę, że widoczny gwałtowny ruch galaktyk wokół środka ich masy (barycentrum) sugeruje, że do powstrzymania ich przed odleceniem w przestrzeń potrzeba znacznie więcej masy, niż wynika to obserwacji. Obliczenia wykazały że prawie 90% (!) masy potrzebnej do ich funkcjonowania zgodnie z prawami grawitacji, brakuje.

To właśnie w tym miejscu pojawiające się poważne luki w dominującej od XVII w koncepcji po raz pierwszy skłaniają do refleksji, czy aby na pewno obecne założenia nie są błędne i czy nadal mogą być stosowany do opisania zjawisk zachodzących na skalę galaktyczną. Model grawitacyjny po raz pierwszy przestaje się sprawdzać, należało by go więc skonfrontować z innymi teoriami. Niestety, rozwiązania proponowane przez naukowców skupionych wokół nowo powstałej dziedziny nauki, które to doskonale tłumaczą te rozbieżności, są ignorowane. Zamiast tego rozwija się inny postulat.

Zwicky wysuwa bowiem twierdzenie że owe 90% masy musi być po prostu niewidoczną ciemną materią, a po tym jak inni naukowcy zgadzają się z jego przekonaniem, zadomawia się ono na dobre w terminologii astronomicznej. Jednak od tamtego czasu żaden instrument pomiarowy skonstruowany przez człowieka nie jest w stanie zaobserwować tego mistycznego bytu. Żadna aparatura nie trafia nawet na ślad owego zjawiska. Nic w tym zresztą dziwnego skoro jej właściwości wydają się sięgać swoim opisem do substancji rodem z filmów fantasy. Materia ta nie emituje ani nie odbija promieniowania elektromagnetycznego, jedyną jej domniemaną właściwością jest masa a jak czytamy w wikipedii:

[…] nadal materia ta nie została odkryta eksperymentalnie, a jej natura pozostaje nieznana.

Mimo to, następne rewelacje powstałe na tym naukowym dogmacie wyrastają jak grzyby po deszczu. Koncepcja ciemnej energii autorstwa Michaela Turnera opisana jest następująco;

[…]jest hipotetyczną formą energii, która wypełnia całą przestrzeń i wywiera na nią ujemne ciśnienie, wywołując rozszerzanie się Wszechświata. Jest to jedno z pojęć wprowadzonych w celu wyjaśnienia przyspieszania ekspansji kosmosu oraz problemu brakującej masy we Wszechświecie. Wyniki badań opublikowane w 2011 wydają się potwierdzać istnienie ciemnej energii.

Nasza ciemna materia ma być zbudowana aż w 68,3% z tego nowego tworu. Do dziś nie ma jednak żadnych bezpośrednich dowodów na jej istnienie. Co więcej, poza danymi którymi próbuje się pośrednio tłumaczyć jej istnienie;

[…] istnieją także dane obserwacyjne przeczące teoriom o istnieniu i rozmieszczeniu ciemnej materii. Badania wskazują, że ciemna materia nie jest obecna w naszej części Drogi Mlecznej, jak przewiduje to teoria opisująca wpływ ciemnej materii na prędkość rotacji gwiazd w Galaktyce. Według teorii przewidujących istnienie ciemnej materii, w części Galaktyki, w której znajduje się nasze Słońce, powinno znajdować się pomiędzy 0,4 a 1 kg ciemnej materii w przestrzeni równej objętości Ziemi. Według badań European Southern Observatory (ESO) faktyczna zawartość ciemnej materii wynosi 0,00 ± 0,07 kg w objętości o rozmiarach Ziemi, co kwestionuje współcześnie znane modele ciemnej materii.

Przy czym „± 0,07” to wartość wydedukowana na podstawie możliwego błędu pomiarowego mówiąca o tym, że jeśli takowa energia występuje w naszym układzie słonecznym to jej ilość mieści się w podanym marginesie błędu pomiarowego, wynikającego z niedoskonałości instrumentów badawczych. Badanie to jest moim zdaniem szczególnie ważne, ponieważ jeśli w naszym najbliższym otoczeniu nie potrafimy stwierdzić istnienia takowych sił to jak możemy z taką łatwością zakładać że wypełniają i spajają one cały istniejący wszechświat? Czy nasz układ słoneczny jest po prostu jakiś wyjątkowy?

Coraz wyraźniej widzimy więc, że hipoteza ta już od samego początku jest osadzona na bardzo życzeniowej teorii, która wraz z jej rozwojem, prowadzi do szeregu kolejnych błędnych założeń takich jak wspomniana wyżej obserwacja rozszerzającego się wszechświata. Która to będzie tematem następnej części artykułu. Jest ona bowiem nie tylko hipotezą obalająca kolejne twierdzenia przestarzałego modelu ale staje się punktem wyjścia dla naszej nowej teorii zgrabnie i bez spekulacji tłumaczącej powyższe nieścisłości oraz oferującej nam zupełnie nowe i fascynujące wytłumaczenie wszystkich zjawisk zachodzących w przestrzeni kosmicznej zbadanych na przestrzeni ostatnich 350 lat.

c.d.n.

Szaman

Teksty w serwisie stanowią opinie ich autorów. Jeśli posiadasz inny punkt widzenia, napisz artykuł. Teksty możecie wysyłać na adres redakcja [małpa] alternatywnemedia.pl
AlternatywneMedia.pl