Strona główna Artykuły Rozwój Duchowy Rozwój Duchowy: Związki Karmiczne i Karma
Rozwój Duchowy: Związki Karmiczne i Karma

Rozwój Duchowy: Związki Karmiczne i Karma

0
0

Pojęcie Karmy, czyli duchowego prawa przyczyny i skutku, a pierwotnie nagrody i kary zostało bardzo chętnie zaczerpnięte z filozofii wschodu i włączone do różnych odmian filozofii New-Age.
Dzięki swojej prostocie, doskonale tłumaczyło ono ogólne zasady prawa przyciągania zdarzeń, dając obraz sprawiedliwego losu, który zawsze odpowiada na czyny człowieka. Nagradza dobro, karze zło.

Ponieważ jednak nasza ludzka świadomość wzrasta odkrywając coraz to nowe poziomy własnego istnienia, warto co jakiś czas przyjrzeć się powszechnie uznawanym przekonaniom i skonfrontować je z nową świadomością.

Prawo Karmy – przypomnienie

Zacznijmy jednak od przypomnienia. Pojęcie Karmy zakłada, że każdy uczynek, wywiera wpływ, który wraca do osoby w postaci adekwatnej energii.

Pojęcie Karmy wywodzi się z hinduizmu oraz buddyzmu. Do nas dotarło pierwotnie w już spłyconej formie często łączone z reinkarnacją, gdzie za dobre uczynki człowiek miałby się odrodzić w lepszej postaci, lepszym ciele, a za złe mógłby nawet zostać zdegradowany do poziomu jakiegoś pomniejszego zwierzątka. Różne szkoły głoszą też, że karma może objawiać się w zdarzeniach pojawiających się w życiu człowieka i zarówno realizować się bardzo szybko – czyli gdy odpowiedź na czyny pojawia się bardzo szybko – jak również dopiero w kolejnych wcieleniach. Tym sposobem tłumaczy się często kiepski los niektórych ludzi, którzy mieliby sobie na niego zasłużyć w poprzednich żywotach.Spójrzmy jednak na zagadnienie z nieco szerszej perspektywy.

Prawo Karmy jako prawo przyczyny i skutku

Karma to ogólnie rzecz biorąc prawo przyczyny i skutku. Jeśli kierują nami czyste intencje i tworzymy pozytywne okoliczności, los powinien odpowiedzieć nam adekwatną jakością przyciągniętych zdarzeń. Ta część się jak najbardziej zgadza, ponieważ jakość, którą tworzymy, staje się jakością naszego doświadczenia. Innymi słowy, jeśli tworzymy miłą atmosferę to się w niej miło czujemy. Jeśli tworzymy konflikty, to z czasem doświadczamy coraz więcej konfliktów.

Karmę jednak często podciąga się pod schemat nagrody i kary. W tym kontekście mówi się, że dobre uczynki generują dobrą karmę, złe uczynki generują złą karmę oraz, że karma musi w taki czy inny sposób zostać rozładowana (czyli zrealizowana poprzez doświadczenie), jak nagromadzona energia. Po części to prawda, a po części zupełnie nieprawda. Oto dlaczego:

Każda akcja wywołuje reakcję, o tym wiemy z najprostszych praw fizyki. Pozytywna akcja powinna wiec wywołać pozytywną reakcję, negatywna zaś adekwatną do niej, czyli też negatywną. Z grubsza można by się zgodzić, bo ktoś kto jest nieuczciwy, prawdopodobnie obraca się w kręgu podobnych sobie ludzi i prędzej czy później sam zostanie oszukany lub ukarany za swoje czyny. Ktoś kto tworzy pozytywną atmosferę, jest uczciwy, godny zaufania, prawdopodobnie będzie miał większa szanse na to że powierzy mu się odpowiedzialną rolę czy stanowisko, oraz że ludzie będą traktować go uprzejmie jako kogoś godnego zaufania i powierzenia swoich sekretów. Pobieżnie więc przyglądając się tej sytuacji można powiedzieć, że – faktycznie – człowiek generuje jakiś ładunek energii pozytywnej lub negatywnej i ma to jakiś oddźwięk w jego życiu.Ale ile razy zdarzyło się wam, że pomimo dobrych intencji, coś nie wyszło najlepiej? Albo odwrotnie, ile raz widzieliście nieuczciwych ludzi śmiejących się innym w twarz. I gdzie tu sprawiedliwość?Otóż na to niektórzy mają następującą odpowiedz. Mówią, że nagroda czy kara przyjdą później, za kilka lat, a może nawet w kolejnym życiu. Jednak znając historie inkarnacji wielu ludzi zaobserwowałem, że wielu ma na koncie jakieś mroczne wcielenia i wcale niekoniecznie z tego powodu mieli ciężko w kolejnych żywotach. Co się wiec stało z tą całą karmą?

Otóż tu dochodzimy do prawdziwego znaczenia Karmy.

Prawo Karmy czym jest naprawdę

Karma zależy od tego, jakie przekonania na swój temat ma dana osoba. Jeśli czuje się winna na jakimś podświadomym poziomie, to faktycznie przyciągnie sytuacje, poprzez które będzie chciała odpokutować. Jeśli ktoś natomiast nie nosi w sobie poczucia winy, to bez względu na to, co kiedyś zrobił, nie będzie miał z tego tytułu problemów – poza tymi, które byłyby bezpośrednią konsekwencją tego działania.Poczucie winy generuje karmę. Przebaczenie samemu sobie uwalnia od karmy. Poczucie niewinności sprawia zaś, że żadnej negatywnej karmy po prostu nie ma.

Aby rozwinąć temat i dać materiał do rozważań, jeśli nie jesteście jeszcze w pełni przekonani, przejdźmy do następującego zagadnienia.Żyjemy w świecie dualizmu. Poprzez przeciwieństwa, mamy możliwość postrzegania. Wiemy, co to jest światło, wiedząc, co to jest ciemność i odwrotnie. W tym znaczeniu wszystkie zdarzenia i działania, generują nam punkty odniesienia, poprzez które jesteśmy zdolni do samookreślenia i postrzegania rzeczywistości.To poprzez tak zwane zło, człowiek ma możliwość poznania, czym jest dobro i szlachetność. Bez tego nie zdawalibyśmy sobie sprawy, czym i kim naprawdę jesteśmy oraz jacy jesteśmy.

Aby doświadczyć rzeczy pozytywnych, na świecie musza istnieć zdarzenia negatywne, tak więc w pewnym sensie oddają nam one przysługę, pozwalają odkryć kim naprawdę jesteśmy, oraz jacy chcemy być. Czy należało by karać za to jakąś duszę skoro jest to nieodłączony element pozwalający nam na tworzenie i wybieranie tego kim chcemy się stawać? Bez punktów odniesienia nie było by doświadczenia i nie było by żadnej świadomości, ani też samoświadomości.

Karma więc jako kara ani jako nagroda istnieć niezależnie nie mogą. Istnieją one tylko, gdy sami nadamy takiego znaczenia efektom swoich doświadczeń. Jeśli uznamy, że tak być powinno – to tak się w naszej rzeczywistości będą sprawy realizować. Ale nie ma odgórnej kary czy nagrody, poza tymi, które sami jesteśmy sobie w głębi siebie skłonni przyznawać. A że bywamy dla samych siebie wbrew pozorom bardzo surowi, stąd i negatywne efekty karmy wydają się czasem bardzo rzeczywiste.

Związki Karmiczne a prawo karmy

Istnieją tak zwane związki karmiczne. Jest to nazwa, którą posługujemy się, kiedy chcemy wskazać na przywiązanie człowieka do określonych zachowań i wzorców, zazwyczaj zakorzenionych w określonych osobach, z którymi przeżywaliśmy wcześniej dane doświadczenia. Dawne traumy czy namiętności potrafią wracać niezależnie od tego w jak odległych wcieleniach miały miejsce. Co nam to mówi na temat karmy?

Związki karmiczne są wibracjami, z którymi człowiek się utożsamia. Przychodzące wspomnienie z innego wcielenia pobudzone jest zazwyczaj spotkaniem osoby, z która dane doświadczenie się przeżywało, bo w istocie dana osoba jest jak nadajnik telewizyjny czy radiowy – emituje różne pasma kanałów. My nagle łapiemy znajomy sygnał z życia, które razem wiedliśmy, są tam jakieś budzące emocje treści i bodźce – jesteśmy z powrotem zaangażowani w całą tą sytuację, przezywając ją na nowo, czy w jakiś sposób usiłując ją kontynuować. Dawne miłości, od których trudno się uwolnić, dawne zatargi, których echo powoduje określone, zupełnie podświadome reakcje. Wszystko to wydaje się móc wskazywać na jakąś zwierzchnią moc Karmy. Dlatego niektórzy twierdzą, że Karma to odgórne prawo, nadając mu niemal boskiego znaczenia i twierdząc, że jest to prawo nieuniknione.

Owszem, dopóki jesteśmy nastawieni na wibracje reprezentowane przez dane zdarzenie karmiczne – dopóty jesteśmy w nie uwikłani. Niesie więc ono stale jakiś ładunek w sobie, jakieś następstwa, jakieś sprawy – jak to się mówi – do przepracowania.

Ale wystarczy, że zmienisz się wewnętrznie i całe to karmiczne „olaboga” znika jak ręką odjął.

Związki Karmiczne i tak zwana Karma to coś co możesz łatwo uwolnić

Zrozum, nie musisz przepracowywać cierpiąc, choć możesz i bywa to naszym odruchowym sposobem radzenia sobie z problemami, bo ostatecznie cierpienie wypala w nas potrzebę przeżywana danej sytuacji, gdy mamy nareszcie dosyć. Ale to jest dłuższa i mniej przyjemna droga. Przypomina ona sytuację, w której aby dostać się z wielkiej góry na dół, wybralibyśmy z niej zjechać rozklekotanym wózkiem po niepewnej drodze, podczas gdy obok do dyspozycji mamy teleport, który automatycznie przeniesie nas w wybrane miejsce.Ale my powiedzieliśmy sobie wtedy; eee… teleportacja nie istnieje, wsiadam do tego wózka… i jedziemy, rzuca nami niemiłosiernie, w końcu na dole wychodzimy poobijani, bo zabrakło nam wiary w inne możliwości.

Jest prostsza droga. Zmiana. Po prostu – zmiana. Jeśli człowiek całościowo – nie tylko powierzchownie, ale całym sobą postanawia wprowadzić zmianę, postanawia wejść na obroty, które nie generują poczucia winy etc. to karma pryska. Człowiek jest wolny, jedyną niewolę, tą najskuteczniejszą, tworzy sobie sam, poprzez przekonanie o własnej niemocy. W istocie mamy moc zmiany w sobie cały czas.

Nie ma potrzeby też czuć się źle, jeśli nie wszystko od razu udaje nam się w sobie zmienić czy zaakceptować. Ludzie nieraz bardzo się „spinają”, martwią, denerwują czy czynią sobie wyrzuty mówiąc – próbuję tak mocno i mi nie wychodzi, jestem do niczego, na pewno coś jest ze mną nie tak. Od tego tylko krok do stwierdzenia „no tak, widocznie jednak zasługuję by cierpieć”.

Po co dodatkowo się jeszcze bardziej obciążać, źle się czując z tym, że nie umiemy sobie do końca wybaczyć czy dodatkowo się obciążać tym, że nie reagujemy tak, jak byśmy sami od siebie oczekiwali? Działajmy najlepiej jak potrafimy, ale nie lepiej. To znaczy nie obarczajmy się winą za to, że nie jesteśmy lepsi niż umiemy być. To dobry początek do faktycznej zmiany na lepsze, jeśli uwolnimy się od poczucia winy za to, że jesteśmy, jacy jesteśmy.

Pamiętacie? Wszystko jest względne. To człowiek tworzy znaczenie swojego życia, interpretuje doświadczenia, nadaje im znaczenie, na bazie tego znaczenia wybiera kolejne ścieżki i nadaje kolejne znaczenia. Poczucie winy jest jednym z najbardziej tłamszących człowieka – a zarazem najbardziej iluzorycznych zjawisk we wszechświecie. Skoro wszystko ma swoje miejsce i jest potrzebne, to jak można się karać za to, że było się tym, czym na dany czas się było? Ważne jest, kim wybieramy być TERAZ, a teraz najlepiej wybierać zawsze najwyższą jakość bycia, jaka budzi największą radość w naszym sercu i z jaką jest nam prawdziwie dobrze.

Związki karmiczne, widzenie karmy i uwalnianie od karmy

To, że ktoś może „widzieć karmę” lub „zdejmować karmę” jest w istocie zdejmowaniem wygenerowanej energii i wzorców związanych z poczuciem winy i wszystkim tym, co człowiek może „wziąć na siebie”. W tym kontekście karma jest namacalną formą energii, istnieje nie tylko jako koncepcja, ale jako energetycznie namacalna forma, którą niektórzy potrafią postrzegać.Zdjęcie takich wzorców, które człowiek bardziej lub mniej świadomie przyjął na siebie jest jednak konieczne tylko wtedy, kiedy człowiek ten pozostaje w obrębie ich wibracji. Zmiana częstotliwości, w której rezonujemy i wejście na wyższy pułap świadomości automatycznie kasuje stare wzorce, które nowa świadomość natychmiast transformuje. Jeśli obciążające wzorce spotykają się z wibracją wysokiej świadomości, rozpuszczają się niczym sople lodu w promieniach wiosennego słońca.

Karma wydaję się czasem bardzo silna, nie dlatego, że to ona jest silna, ale dlatego, że człowiek mocno rezonuje z daną wibracją, którą określenie karmy tylko przedstawia i pozwala jakoś nazwać. Związki karmiczne bywają silne, bo przedstawiają silny rezonans i wibrację z danymi wzorcami. Często wspomagane przez sentyment do przeszłości. Dopóki ten rezonans trawa, dopóty można mówić o silnej więzi karmicznej, której nieraz człowiek myśli, że nie da się pozbyć. Ale z tysiąca powodów to tylko on się jej nie chce pozbyć, podświadomie, na jakimś poziomie, jeszcze nie ma tego dosyć.

Najtrudniejsza prawda o nas samych jest taka, że wybieramy cierpienie często bardzo długo i mimo, że krzyczymy – pomóżcie – w rzeczywistości nie mamy jeszcze dosyć sami siebie karając i doświadczając w ten sposób. Trudno to czasem zaakceptować, ale kiedy sobie człowiek to uświadomi, chociaż częściowo, zyskuje szansę by zacząć zmieniać swoje życie, co warto uczynić zaczynając od przebaczenia sobie – jeśli nie od razu i nie całkiem – to może chociaż trochę, a efekt będzie – chociaż trochę lepszy.

W ten sposób uczymy się o nas samych, badamy i poznajemy samych siebie. Gdyby nie trudne doświadczenia, nie wiedzielibyśmy ile w nas dobra, ile szlachetności, ile miłości, ile cierpliwości, ile łagodności. Dopiero postawieni w trudniej sytuacji uzmysławiamy sobie powoli to wszystko, a z czasem już bardziej świadomie możemy powiedzieć – nie potrzebuje już takich doświadczeń, wiem kim jestem, wiem kim chcę być, postanawiam być tym i tym, a wówczas jeśli postanowienie jest całkowite, wszechświat nie ma innego wyboru jak pozwolić nam na jego realizację.

Związki Karmiczne i Karma to efekt sentymentalnej natury człowieka

Istnienie iluzorycznej karmy wynika też w dużej mierze z… sentymentalnej natury człowieka. Widać to przede wszystkim w związkach karmicznych polegających na odnawianiu się starych związków partnerskich z innych wcieleń. Przecież to takie romantyczne, odnaleźć swoją miłość znowu, po tysiącleciach, znowu być razem.Tylko okazuje się często, że po tych tysiącleciach pasujemy do siebie jak tysiącletnia pięść do tysiącletniego nosa. Człowiek jednak z uwagi na swój sentyment ceni „to co stare”. Pielęgnujemy więc stare znajomości, stare miłości i choć bywa to faktycznie fajne i satysfakcjonujące, równie często prowadzi do kłopotów, bo jedną z niewielu stałych rzeczy we wszechświecie jest – zmiana. Zmieniamy się i nie zawsze to, co było, pasuje do nas nadal, nieważne jak usilnie chcemy wejść w stare buty. To właśnie niezdolność do patrzenia z otwartym umysłem nie uwarunkowanym przeszłymi animozjami w głównej mierze tworzy następstwa, które nazywamy potocznie karmą.

Karma i Związki Karmiczne – mamy moc by to zmienić

Karma jest zjawiskiem, które niezależnie od swojego źródła i obiektywności istnienia – podatne jest na naszą wewnętrzną postawę.Zgodnie z jedną z zasad wszechświata, która mówi, że wszechświat podobnie do lustra odzwierciedla nasze wewnętrzne przekonania – karma jest odzwierciedleniem wewnętrznego nastawiania i przez zmianę owego nastawienia może zostać zmieniona.Każdy człowiek ma prawo do samodoskonalenia, którego jednym z niezbędnych elementów jest przebaczenie sobie i samoakceptacja, w efekcie czego możemy zacząć pozytywnie dla dalszego rozwoju wykorzystywać przebyte doświadczenia. Dzięki temu mamy szansę porzucenia starych wzorców i ciążących nam relacji na rzecz kreowania i przyciągania faktycznych nowych, lekkich, przyjemnych jakości w swoim życiu osobistym.

 

Qba

Qba Moja najnowsza książka "Nowa Biblia" już dostępna. Zachęcam do zakupu i czytania. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teksty w serwisie stanowią opinie ich autorów. Jeśli posiadasz inny punkt widzenia, napisz artykuł. Teksty możecie wysyłać na adres redakcja [małpa] alternatywnemedia.pl