Filozofie na wesoło

Filozofie na wesoło

0
0
Zdawać by się mogło, że życiowy paradygmat – filozofia, czy też religia, to rzeczy z zasady niezmiennie poważne.
Filozofia postrzegana jest zazwyczaj jako nauka dla „myślicieli”, zajmujących się teoretyzowaniem na temat natury wszechświata i naszej w nim roli. Niezliczone teorie, argumenty naukowe, wszystko to podane jednak w formie nieprzystępnej dla przeciętnego zjadacza chleba i pozostawione dla „elit filozoficznych”.
Podobnie rzecz się ma z religiami, one również nie ustrzegły się wytworzenia atmosfery śmiertelnej powagi, która przesłania nieraz ich pierwotne, zasadnicze przeznaczenie.
Religia, podobnie jak sama filozofia, powinny bowiem – służyć człowiekowi.
Służyć człowiekowi, czyli być dla niego dobre, pomocne w rozwoju, pomocne w życiu na wiele różnych sposobów, lecz nieinwazyjne, nieprzymusowe i nader wszystko nie powinny być narzędziem budzącym w nas lęk.
Filozofia życiowa, może, a kto wie, czy nawet nie powinna – bawić ucząc.

Sztuka to niezmiernie trudna, po która częściej sięgają pisarze fantastyki jak chociażby Terry Pratchett w swojej serii „Świat Dysku”, niż sami filozofowie, czy twórcy nowych nurtów religijnych.
Niemniej dziś właśnie poświęcę kilka akapitów dwóm chyba najbardziej rozpowszechnionym z pośród takowych unikatów. Filozofii Discordianskiej, oraz religii zwanej Pastafarianizmem.
Discordianizm
Discordianizm to nieformalna religia, lub filozofia jak kto woli, mająca charakter parodystyczny. Discordianizm w dużej mierze oparty jest na połączeniu matematycznej ?Teorii Chaosu? jako pierwotnego potencjału, z którego wyłaniają się kolejne elementy rzeczywistości, z dużo bardziej luźnym prześmiewczym podejściem do religii i filozofii.
Naczelnym twierdzeniem Discordnianizmu jest zdanie:
„Wszystkie twierdzenia są w pewnym sensie prawdziwe, w pewnym sensie fałszywe, w pewnym sensie bez sensu, w pewnym sensie prawdziwe i fałszywe, w pewnym sensie prawdziwe i bez sensu, w pewnym sensie fałszywe i bez sensu oraz w pewnym sensie prawdziwe, fałszywe i bez sensu.”
Discordianie wierzą w tajemne działanie siły Chaosu uosobionej przez boginię Discordię (grecką Eris), jako symbol i osobistości odpowiedzialną za wszelkie psikusy naszej współczesnej jak i minionej rzeczywistości.
Discordianizm powstał w 1958 roku. Został założony przez Kerry’ego Thornley’a i Grega Hilla. Ten ostatnio ogłosiwszy się prorokiem, przyjął imię Malaklipsa Młodszy i w 1965 roku spłodził wraz z kolegą naczelne dzieło, świętą księgę Discordianizmu noszącą tytuł „Principia Discordia”, zawierającą jak głosi napis na okładce polskiego przekładu „Traktat, w którym jest objaśnione absolutnie wszystko, co warto wiedzieć o absolutnie wszystkim.” Jej pierwsze słowa:
„Jeśli zorganizowana religia jest opium dla mas, to zdezorganizowana religia jest marihu-aną dla świrów. Najbardziej zdezorganizowana ze wszystkich religii, dyskordianizm, dobrze wie, że organizacja jest dziełem Szatana.” Słowa te oddają pokrótce cały zamysł.
Księga jak się domyślacie, zawiera przedstawienie filozofii Discordianizmu, opartej na barwnych doświadczeniach oraz przemyśleniach jej autorów.
Co warto jako ciekawostkę zaznaczyć, sama jej budowa jest przewrotna, gdyż książka posiada wielce obszerny Wstęp, następnie zaledwie kilka drobnych rozdziałów, oraz Występ, jako równoważnik Wstępu.
Aby jeszcze bliżej nakreślić wam jej zawartość jak i ogólny styl Discordianizmu, mogę chyba śmiało powiedzieć, iż zawiera humor bardzo przypominający dokonania sławetnej trupy Monty Pythona. Mamy więc połączenie błyskotliwego dowcipu, z częstym dowcipem absurdalnym, wręcz abstrakcyjnym. Połączenie to jednak wielce udane i przemycające w sobie w zadziwiający sposób myśli głębsze, filozoficzne właśnie.
Pierwsze wydanie Principii Discordii, miało zaledwie 5 sztuk i nosiło tytuł „Principia Discordia or How The West Was Lost”. Kolejne wydanie powielane na ksero rozeszło się w 100 egzemplarzach, bodajże o ile mnie pamięć nie myli, w czasie służby wojskowej Grega Hilla. Późniejsze wydania dopiero nabrały rozmachu, dzięki oryginalnej, błyskotliwej formie, właściwie będąc chyba pierwszą tak rozpowszechnioną religią/filozofią parodystyczną.
Obecnie w naszym ojczystym języku jest dostępne czwarte wydanie noszące tytuł „Principia Discordia: czyli jak znalazłem Boginię i co jej wtedy zrobiłem”.
Gorąco polecam.:)
Pastafarianizm
Pastafarianizm to nieco młodsza religia, w tym wypadku już w pełnym wymiarze tego słowa, gdyż zarówno w Stadach Zjednoczonych gdzie się narodziła, jak i obecnie z tego co się orientuję również w Polsce, została zarejestrowany oficjalnie jako związek religijny, czyli religia pełną gębą. ;) A było to tak;
W 2005 roku niejaki Bobby Henderson wysłał do Rady Edukacji w Kansas list otwarty, będący odpowiedzią na debatę czy należy dać teorii „inteligentnego projektu” taki sam czas nauczania na lekcjach biologii, co teorii ewolucji.
Następnie na swojej stronie domowej stwierdził, iż należy nauczać o Latającym Potworze Spaghetti jako stwórcy wszechświata, dając taki sam czas nauczania jak pozostałym wersjom teorii ewolucyjnych. Ponieważ rzecz jasna nie potraktowano go poważnie – Bobby Henderson ogłosił się prorokiem i zarejestrował oficjalnie związek religijny zwany „Kościołem Latającego Potwora Spaghetti”.:)
Nowa religia, dzięki przystępności oraz humorystycznemu podejściu bardzo szybko zaczęła nabierać rozgłosu i zdobywać nowych wyznawców. Twierdzi się, iż jest ona statystycznie najszybciej rozwijającą się religią XXI wieku.
Aby pokrótce naświetlić wam założenia tej religii, przytoczę jej podstawowe wierzenia, a następnie „osiem naprawdę wolałbym żebyś nie..”, czyli Pastafariańska wersję dziesięciu przykazań.
Podstawowe wierzenia Pastafarianizmu:
  • – Niewidzialny i niewykrywalny Latający Potwór Spaghetti stworzył świat, zaczynając od góry, drzew i karła. Wszystkie dowody na rzecz ewolucji zostały specjalnie podłożone przez niego.
  • – Potwór stworzył świat pod wpływem alkoholu.
  • – Ludzie wyewoluowali z piratów. Ludzie dzielą około 95% DNA z małpami, ale ponad 99.9% DNA z piratami.
  • – Globalne ocieplenie, huragany, trzęsienia ziemi i inne naturalne katastrofy są bezpośrednią konsekwencją spadku liczby piratów, począwszy od początków XIX wieku. Można to zobaczyć na wykresie obrazującym odwrotnie proporcjonalną korelację między liczbą piratów a temperaturą.
  • – Potwór kontynuuje kierowanie sprawami ludzkimi poprzez swą makaronową wypustkę.
  • – FSM ma wiele zalet, których nie mają inne religie – takich jak wulkan piwny i striptiz w niebie czy święto religijne w każdy piątek.
  • – Modlitwę kończy się słowem ramen.
Nazwa „pastafarianizm” pochodzi od połączenia słów rastafarianizm i pasta (z włoskiego makaron).
 
Latający Potwór Spagetii sprecyzował też osiem zasad, które zaleca, choć nie nakazuje człowiekowi. Jest to osiem naprawdę wolałbym żebyś nie:
  1. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty, fałszywie pobożny dupek, gdy opisujesz Mą Makaronową Doskonałość. Jeśli niektórzy ludzie nie wierzą we mnie, to trudno, nic się nie stanie. Naprawdę, nie jestem do tego stopnia próżny. Poza tym, nie chodzi o nich, więc nie zmieniaj tematu.
  2. Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał Mojego istnienia jako narzędzia do uciskania, ciemiężenia, karania, patroszenia lub bycia złośliwym wobec innych. Nie wymagam składania ofiar, a czystość jest niezbędna jeśli chodzi o wodę pitną, a nie o istoty ludzkie.
  3. Naprawdę wolałbym, żebyś nie oceniał ludzi na podstawie tego, jak wyglądają lub jak się ubierają, jak mówią, lub… Dobra, po prostu bądź miły, OK? I wbij to do swojej tępej głowy: mężczyzna = człowiek. Kobieta = człowiek. To samo = to samo. Nikt nie jest od nikogo lepszy, chyba, że mówimy o stylu. I przykro mi, ale to podarowałem kobietom i niektórym facetom, którzy widzą różnicę pomiędzy kolorem morskim a fuksją.
  4. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zaspokajał się w sposób, który obraża ciebie albo twojego ochoczego, zgodnego, pełnoletniego i dojrzałego psychicznie partnera. Odnośnie do tych, którzy mogliby protestować – myślę, że odpowiednim wyrażeniem jest „pierdolcie się”, chyba, że uznają to za nieprzyzwoite. W tym wypadku mogą wyłączyć raz telewizor i iść dla odmiany na spacer.
  5. Naprawdę wolałbym, żebyś nie sprzeciwiał się fanatycznym, sadystycznym, szowinistycznym i pełnym nienawiści poglądom innych NA CZCZO. Zjedz coś, a potem zabiegaj o pierdoły.
  6. Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował za miliony dolarów kościołów/świątyń/meczetów/kaplic dla Mojej Makaronowej Doskonałości, podczas gdy pieniądze lepiej wydać na (wybierz sam): Skończenie z biedą, Leczenie chorób, Życie w pokoju, namiętną miłość i obniżenie kosztów kablówki. Może jestem złożonym węglowodanowym wszystkowiedzącym istnieniem, ale w życiu cieszą mnie proste rzeczy. Wiem lepiej. Jestem STWÓRCĄ.
  7. Naprawdę wolałbym, żebyś nie rozpowiadał ludziom wokół, że do ciebie przemawiam. Nie jesteś aż taki interesujący. Wylecz się z siebie. I mówiłem ci, żebyś kochał bliźniego, czy nie pojąłeś aluzji?
  8. Naprawdę wolałbym, żebyś nie czynił bliźniemu, co tobie miłe, jeśli miłe są ci, hm, rzeczy, które wymagają mnóstwa skóry/smaru/wazeliny. Jednak jeśli miłe jest to też tej innej osobie (zgodnie z numerem 4), zajmij się tym, zrób zdjęcia, i do diaska, załóż kondom! Naprawdę, to kawałek gumy. Gdybym nie chciał, żeby było ci przyjemnie, gdy to robisz, dodałbym ci w tym miejscu kolce albo coś.
Jak widzicie wierzenia i przekonania filozoficzno-religijne można mieć różne, także takie które powodują, iż patrzy się na świat z przymrużeniem oka. Można to traktować jako zabawę, lecz niewątpliwe takie pomysły są oazami zdrowego dystansu i sporej dawki śmiechu, a przecież śmiech, to zdrowie.:)
Qba
Qba Moja najnowsza książka "Nowa Biblia" już dostępna. Zachęcam do zakupu i czytania. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teksty w serwisie stanowią opinie ich autorów. Jeśli posiadasz inny punkt widzenia, napisz artykuł. Teksty możecie wysyłać na adres redakcja [małpa] alternatywnemedia.pl